Zmęczenie materiału


Chwilowa nieobecność na blogu spowodowana jest sporą ilością zmartwień na głowie. Na szczęście w dniu dzisiejszym jedno z nich w końcu zniknęło – udało mi się zdać egzamin, który przy 5 poprawce zaczynał już sprawiać wrażenie niemożliwego do zdania 😉 Nieustępliwy profesor ostatecznie przepuścił większość naszej, dosyć pokaźnej, grupy skazańców – choć tyle potu, łez i krwi łatwo mu nie zapomnę 😛

Jestem ostatnio bardzo zmęczona. W środę czeka mnie kolejny egzamin – gigant. 733 slajdy do nauczenia, lub około 150 stron notatek pisanych w Wordzie. W czwartek kolejna wizyta u promotorki i jedna poprawka. Nie wiem jak zdążę ze wszystkim!  Powinnam załatwiać też formalności przed wakacyjnym wyjazdem, lecz kompletnie nie mam teraz do tego serca. To się chyba nazywa „zmęczenie materiału”. Potrzebny reset!

//na zdjęciu park w pobliżu mojego bunkru 😉