życie w anglii


Long time no see

Niewiarygodne, że już październik. Czas przecieka mi przez palce w zastraszającym tempie, dni uciekają jak minuty.. Leci nam już trzeci miesiąc w Anglii!

Od czasu kiedy ostatni raz pisałam wydarzyło się kilka rzeczy:

Przyszła jesień. Anglia wygląda bardzo malowniczo o tej porze roku – oczywiście pod warunkiem, że mamy ładną pogodę. Ostatnimi czasy jest zaskakująco ciepło i słonecznie więc.. tak trzymać :-)

Byliśmy na urlopie w Polsce. Co za tym idzie, przywiozłam w końcu piórko do tabletu i będę mogła rysować! Wolne zleciało nam o wiele za szybko, niestety w sporej części na podróży. Do kraju jechaliśmy samochodem (22 godziny) a wracaliśmy już autokarem (33 godziny D:). Przyczyną takiego stanu rzeczy był następny punkt z listy czyli..

Zmieniliśmy samochód. Zmiana nastąpiła w sposób nie do końca przez nas zaplanowany. Oczywiście nowa fura ma kierownicę po złej stronie mocy : p. Jest też dwa razy większa od naszego starego Renault Clio. Idealna na długie podróże, ale już mniej idealna gdy przychodzi tą krową zaparkować 😉 Nasz wybór padł na granatowego Vauxhalla (Opla) Vectrę z 2007 roku. Na razie samochód nie budzi naszego zaufania, choć jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni. Musimy się jeszcze z nim oswoić.

Poza tym dużo pracujemy. Za dużo – cierpię na permanentny brak czasu.

W planach na bliżej nieokreśloną przyszłość mam:

– Zmienić pracę. Kiedyś, w końcu. Oczywiście idealnie byłoby gdyby nowa była lepiej płatna, lżejsza i bliższej. No i gwarantowała wolne weekendy.

– Lepiej się odżywiać. To angielskie jedzenie mnie wykończy. Ale to temat na osobny wpis.

– Portfolio i twórczość. Więcej rysować. Zrobić profesjonalną stronę z prawdziwym portfolio. Zagłębić się bardziej w pisanie stron internetowych i design na potrzeby Internetu. Wykorzystać wiedzę o kreowaniu marki zdobytą przy tworzeniu pracy licencjackiej w praktyce!

– Zakupy. Nagroda za poniesione trudy 😉 Lista jest długa – buty na zimę, wymarzone perfumy, nowa torebka, ciepłe sweterki, szalik w kratkę.. i może jeszcze coś.

– Kurs w collegu? Jeżeli punkt ze zmianą pracy wypali.

I to chyba tylko – albo aż – tyle. Na razie płyniemy z prądem.

Dodaj Komentarz | Komentarze

Anglia oswojona

Miesiąc temu o tej porze szykowałam się do wyjazdu :-) A wydaje się jakby minęły wieki!

Blog w ostatnich tygodniach mocno ucierpiał. Niestety praca nie pozwala mi na zbytnie udzielanie się tutaj – aktualnie chodzimy na popołudniową zmianę, czyli od 14 do 22. W rzeczywistości jednak z domu wychodzimy o 12:30, a wracamy o 23. Plusy są takie, że można się wyspać, jednak na nadmiar wolnego czasu narzekać nie możemy. Na szczęście jutro zaczyna mi się dwudniowe wolne ;-). Taki weekend  w środku tygodnia.

Anglia już oswojona. Konta w banku otworzone z sukcesem, National Insurance Number w drodze. Oczywiście w naszym wypadku wszystko zawsze załatwiane jest na wariackich papierach i w pośpiechu. Tak jak już kiedyś pisałam.. W kwestiach organizacyjnych i zarządzaniu czasem przykładem nie świecimy 😉 Szkoda, że nie miałam okazji opisać tu tych wszystkich przygód które nas spotkały… Z drugiej strony może to i lepiej – aż głowa mnie boli na samą myśl o tej manianie jaką odstawiamy od momentu przyjazdu xD 

Nasze miasto, choć typowo industrialne i baaardzo multi-kulti (:P) ma jedną zaletę. Nie mam właściwie porównania z innymi miejscami w Anglii, ale Coventry oferuje sporo terenów zielonych. Oni mówią, że to są parki, ale szczerze mówiąc bardziej przypominają pola golfowe ze sporadyczną obecnością pojedynczych drzewek. Mam szczęście oglądać jedno z nich z okna mojej aktualnej sypialni :-)

Dodaj Komentarz | Komentarze