sesja


Zmęczenie materiału

Chwilowa nieobecność na blogu spowodowana jest sporą ilością zmartwień na głowie. Na szczęście w dniu dzisiejszym jedno z nich w końcu zniknęło – udało mi się zdać egzamin, który przy 5 poprawce zaczynał już sprawiać wrażenie niemożliwego do zdania 😉 Nieustępliwy profesor ostatecznie przepuścił większość naszej, dosyć pokaźnej, grupy skazańców – choć tyle potu, łez i krwi łatwo mu nie zapomnę 😛

Jestem ostatnio bardzo zmęczona. W środę czeka mnie kolejny egzamin – gigant. 733 slajdy do nauczenia, lub około 150 stron notatek pisanych w Wordzie. W czwartek kolejna wizyta u promotorki i jedna poprawka. Nie wiem jak zdążę ze wszystkim!  Powinnam załatwiać też formalności przed wakacyjnym wyjazdem, lecz kompletnie nie mam teraz do tego serca. To się chyba nazywa „zmęczenie materiału”. Potrzebny reset!

//na zdjęciu park w pobliżu mojego bunkru 😉

Dodaj Komentarz | Komentarze

Rysunek – Blondynek

Sesja idzie wielkimi krokami, został do niej raptem tydzień. Niestety w rzeczywistości większość przedmiotów zaliczyć muszę jeszcze przed sesją, czyli w najbliższych dniach. Potem już tylko oddanie pracy i (o zgrozo) obrona. Tak niewiele zostało do końca a tak ciężko wykrzesać choć odrobinę entuzjazmu czy motywacji do czegokolwiek… Opadam z sił.

Nie chce żeby było zbyt pesymistycznie, więc wrzucam nowego bazgroła. Takiego blondynka jakiegoś 😉 (tak, to miał być facet, trochę metro ale co tam). Wena mi dopisuje, ale zawsze tak jest kiedy mam nawał roboty i powinnam zajmować się wszystkim tylko nie rysowaniem. Prokrastynacja to moje drugie imię.

W ostatnich dniach pragnę tylko zaszyć się pod kołdrą i nie oglądać świata. Powinnam mieć pełną mobilizację a mam.. chyba doła? Mam nadzieje, że nie ugnę się pod tą presją i całym tym stresem.. Trzymajcie kciuki!

Dodaj Komentarz | Komentarze