dziennik


Wigilia w UK

stroik
Od wczoraj mamy zimę.  Dobra wiadomość jest taka, że najkrótszy dzień roku za nami, więc teraz może być już tylko lepiej 😉
Za 2 dni Wigilia. W Anglii wszyscy mają hopla na punkcie Świąt, ich szaleństwo właśnie sięga zenitu… Idąc na miasto najczęściej słyszanym słowem jest „Christmas”. W Polsce też mamy o tej porze  wariactwo przygotowań, ale chyba jeszcze nie doszliśmy do poziomu Brytyjczyków… I mam nadzieję, że nie dojdziemy – tutaj wszystko wydaje mi się o wiele bardziej wymuszone i komercyjne niż na rodzimej ziemi. Pewnie wpływ na mój odbiór Świąt ma fakt, że jestem tutaj sama z K., bez rodziny, dlatego może to całe zamieszanie jest dla mnie takie puste, te dekoracje, światełka, piosenki. Nasza Wigilia w Anglii będzie wyglądała baaardzo symbolicznie – malutka choineczka, ryba, sałatka, ciasto, barszcz z uszkami.. Tyle. Nie mamy ani czasu ani ochoty na nic więcej. Poskajpujemy też pewnie z rodzinką, złożymy życzenia.

W dodatku K. rozkłada jakieś choróbsko. Drogą domowej diagnozy orzekłam: zapalenie krtani. Chłopak zaniemówił normalnie. Zmusiłam go do zadzwonienia do pracy i zgłoszenia „sicka”. Teraz leży pod kołdrą i ogląda serial 😉 Może i mnie by się taki „sick” przydał???

Tęsknie za regularnym pisaniem bloga. Nie mam kompletnie czasu na nic, a chciałabym robić tyle rzeczy..

Dodaj Komentarz | Komentarze

Co słychać w Świecie? 1 comment


Dziennik pokładowy, dzień 13432894.
Nadal jesteśmy w Anglii.

Z sentymentem przeglądam stare wpisy i tęsknię za latem w Polsce. Całą zimę i wiosnę praktycznie się nie odzywałam, wpadłam tutaj w wir pracy niczym chomik do pralki. W wolnych chwilach żyłam sobie w swoim świecie marzeń i planów.. Czekania co będzie dalej.
W zeszłym roku o tej porze przejmowałam się obroną i studiami. Prawdopodobnie zdanie to pada po raz setny na tym blogu ale.. jak ten czas strasznie szybko leci! Jeszcze niedawno miałam zupełnie inne problemy niż teraz, inne dylematy i rozterki życiowe. Śmiesznie teraz poczytać o tych akademickich potyczkach sprzed miesięcy 😉

Co się działo od ostatniego wpisu? Pomyślmy:
– Boże Narodzenie, które spędziliśmy z rodziną. Super.
– Zima. Przeszła w większości bezboleśnie, bezmroźnie i bezśnieżnie. Minus Sylwester w Polsce, minus 17 stopni na termometrze. Tego nie liczymy 😉
– Pierścionek zaręczynowy od K. i poważniejsze plany.
– Wielkanoc, w pracy.
– Wiosna, w pracy.
– Urodziny K, w pracy.

Dziś K, jak łatwo się domyślić, też jest w miejscu na „p”. Na szczęście pozytywnych rzeczy na „p” jakie idą za tym wysiłkiem jest więcej niż negatywów. Przyszłość, perspektywy, pieniądze, podróże.. Poza tym maluje nam się piękna wizja wakacji, już za miesiąc :-) ! Tymczasem staram się nie skupiać na czekaniu na rozwój wypadków, nauczyć się czerpania z życia tu i teraz.

Dodaj Komentarz | Komentarze