Pisanie licencjatu – ciąg dalszy 2 comments


Ja to chyba jestem zakochana w tym licencjacie. Spać przez niego nie mogę, jeść nie mogę, ani myśleć o niczym innym. Na samo wspomnienie o nim robi mi się słabo. No zakochałam się jak nic, cholerka. Tylko ta miłość jakaś patologiczna jest.

Pisanie licencjatu to ból, cierpienie, męka i udręka.

A tak poważnie.. jestem mega do tyłu, nie mogę dogadać się z promotorką, ciągle nie zatwierdziła mojej ankiety do 3 rozdziału. Wszystko ciągnie się jak spaghetti. Już tak późno. Żeby uspokoić zszargane nerwy dopracowuję resztę, przeglądam, dopieszczam. Daje mi to wrażenie, że coś robię. Czemu nie możemy mieć po prostu egzaminu na zakończenie studiów? Nauczyłabym się, napisała czy odpowiedziała  i miała raz na zawsze z bańki!

Na zewnątrz pogoda nas rozpieszcza. Cały dzień świeci piękne słoneczko i jest cieplutko. Mam ochotę iść na zakupy i nakupić furę świeżych owoców.

Kubek na długopisy nastrajający bojowo.
  • http://www.karolinaw.pl Karolina W

    Szybkich postępów w pisaniu życzę :) Do mojego licencjatu jeszcze trochę, bo ciągle zmieniam kierunek i nie mogę się zdecydować 😉

    • http://www.kingasbox.pl Kinga

      A dziękuję 😉 Lepiej zmienić kierunek i stracić rok, niż stracić 3 studiując coś co nam nie leży.