Marzenia i plany


Picture 30_zps0ib3hnqq

Niedawno pisałam o tym, jak intensywnie „przemyśliwuję” życie. Jestem teraz w takim momencie, że kończę studia I stopnia i mocno zastanawiam się co dalej. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby kontynuowanie nauki na studiach magisterskich, ale wcale nie jest dla mnie oczywiste czy chcę ciągnąć ten kierunek, czy chcę go w trybie dziennym czy zaocznym, a może.. potrzebuję przerwy?

Przytłaczająca jest presja życiowych decyzji! Choć nie jestem pewna co do mojej dalszej edukacji, wiem na pewno, że potrzebuję wprowadzić do swojego życia kilka zmian, gdyż moje dotychczasowe dokonania nie za bardzo mnie satysfakcjonują. Czuję wręcz, że w czasie studiów trochę zaniedbałam moją osobę i gdzieś zgubiłam po drodze.. „własne ja”. Jestem świadoma, że brzmi to kompletnie bez sensu, jak widziwianie i szukanie dziury w całym, ale tak właśnie się czuję! Mam wrażenie, że zaniedbałam moje hobby, własny rozwój (nie licząc przyswajanej wiedzy ekonomicznej) i chyba nawet wygląd. Włosy i paznokcie wołają o pomstę do nieba, o nadbagażu kilogramów nie mówiąc. 

Główną zasadą jaką chciałabym wprowadzić jest nieodkładanie życia na później.  Brzmi super patetycznie, wiem. Najbanalniejsze powiedziadło w historii planety, ale takie prawdziwe! Nigdy już nie będę młodsza niż teraz (;-)) więc warto ten czas wykorzystać do maksimum i wycisnąć każdy dzień do ostatniej kropelki! Poniżej przedstawiam elementy nad którymi chcę popracować:

1. Podróże. Właściwie swoją pierwszą samodzielną podróż planuję już na najbliższe wakacje, ponieważ wybieram się do Anglii. Jedziemy z K. samochodem i jestem niesamowicie ciekawa jak nam to wszystko pójdzie :-) Chciałabym każdego roku odwiedzić jakieś ciekawe miejsce, chociaż jedno. Na podium listy moich marzeń jest na dzień dzisiejszy zobaczenie Tokio. Chciałabym też odwiedzić Tajlandię, Australię, Nową Zelandię, Bangkok.. A z nieco bliższych miejsc Amsterdam, Paryż, Londyn, Rzym. Na razie wydaje się to nieco surrealistyczną perspektywą, ale będę dążyć do stworzenia warunków do realizacji tych celów. Świat jest ponoć taki mały.

2. Hobby. Zawsze kochałam kreatywne zajęcia, szczególnie rysowanie. Chciałabym trochę bardziej rozwinąć się w tym aspekcie i poszerzyć spektrum działań.. Może farby? Przez studia moja twórczość artystyczna praktycznie umarła :(. Koniecznie chcę do niej wrócić. Już poczyniłam w tym kierunku kroki i rysuję w wolnych chwilach, a efektami mojej pracy dzielę się tutaj na blogu.

3. Akceptacja siebie. Ciężki temat. Tak wiele rzeczy zmieniło się w moim ciele na gorsze przez ostatnie lata. Czas się otrząsnąć! Gotuję teraz znacznie zdrowiej, unikam cukru i produktów zbożowych. Wciąż w kwestiach fitnessowo-żywieniowych szukam jakiejś równowagi. Chcę znaleźć swój rytm. Taki za którym mogłabym podążać całe życie, nie katując się dietami czy głodówkami na chwilę. Od jakiegoś czasu chodzi za mną zapisanie się na siłownię lub basen, ale mając w perspektywie dłuższy wyjazd za granicę muszę na razie odsunąć to w czasie. Szczytem szczytów w tym temacie jest zobaczenie znowu 5 z przodu na wadze, albo chociaż równej 60tki..

4. Doświadczanie. Szukanie nowych wrażeń i doświadczeń to coś czego zdecydowanie trzeba, by przełamać monotonię życia. Właściwie wiąże się to z podróżami i rozwojem zainteresowań, ale chodzi też o odkrywanie nieznanego. Chciałabym zdobyć jakąś nową umiejętność albo zrobić coś, czego nigdy nie robiłam. Pokonać swoje lęki i fobie – a mam ich naprawdę całkiem sporo! Poznać nowych ludzi, spróbować egzotycznej kuchni i otworzyć się na świat!

Podsumowując, moje cele i marzenia nijak się mają do tego, czego oczekuje ode mnie społeczeństwo. Nie ma wzmianki o planach zawodowych, małżeństwie, mieszkaniu i dzieciach. Oczywiście o wszystkich tych elementach także pamiętam, jednak na razie chcę odzyskać siebie i poczuć, że żyję.