Eh, Ci fanatycy…


Fanatyzm to ciekawe zjawisko. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy fanatyków różnych rzeczy namnożyło się dookoła bez liku i nie chodzi tu tylko o dzisiejsze wybory : p Świat jest teraz taki barwny i pełen skrajności. We wszystkich dziedzinach życia można fanatyków znaleźć, w każdym wieku, rozmiarze i kolorze. Szaleni na punkcie jakiejś partii politycznej, walczący o prawa homoseksualistów lub przeciwko nim, religijni dewoci i zaciekli ateiści, obrońcy grubych kobiet, jak również uciskanych chudzinek, weganie i wpierniczający kurczaki bodybuilderzy.. and so on, and so forth 😉

Jednocześnie tym ludziom zazdroszczę i bardzo współczuję.

Z jednej strony oni przynajmniej mają jakiś cel, własne zdanie i nie są szarzy jak reszta. Kiedy patrzę z jakim szaleństwem w oczach niektórzy wykrzykują w telewizji, jaka towarzyszy temu pasja… Na pewno to świetne uczucie, tak cholernie wierzyć, że się ma rację. Mieć taki ogień w sobie, sama bym nie pogardziła.W dodatku znaleźć się w grupie która tak doskonale się ze mną zgadza poglądami i być takim niebezpiecznym.

„The whole problem with the world is that fools and fanatics are always so sure of themselves, and wiser people so full of doubts” – Bertrand Russell

Z drugiej strony to bardzo smutne, ale fanatycy są kompletnie zaślepieni. Może już całkiem ślepi. Ze skrajnymi przypadkami ciężko nawiązać jakikolwiek logiczny dialog. Czasami zastanawiam się, czy takie osoby cokolwiek byłoby wstanie zmusić do poddania pod wątpliwość swojej słuszności. Choćby czysto hipotetycznie. Chciałabym spróbować sił i wejść w polemikę z niektórymi, ale obawiam się, że za sam pomysł by mnie ukamienowali. W Internecie agresja w odniesieniu do osób o innych niż przyjmowane poglądach to już standard.. Cóż.

Moje zdanie jest takie, że w tym świecie o wiele lepiej by się żyło gdyby tego szaleństwa było mniej. Wojny przez takich wybuchają a i ciekawych rozmówców brakuje, kiedy każdy zamknięty jest na swoją, jedynie słuszną i najświętszą rację…