Zakupy


Zakupy i deszczowa sobota 2 comments

Leje. Standardzik. W prawdzie żadnego pająka nie zabiłam, ale za to auto było na myjni… wszystko jasne.

Z okazji iż wolne, poczyniłam małą wycieczkę na miasto. Udało mi się wydać trochę kasy, co było całkiem proste i przyjemne, niestety w drodze powrotnej złapała mnie niesamowita ulewa i zepsuła mi humor. Płynąc z nurtem po chodniku zastanawiałam się, kto u diabła wymyślił papierowe torby na zakupy? Po co, komu to potrzebne? Ja rozumiem, że ekologia, ale mogłyby chociaż nie przemakać. A te torby są biodegradalne tak bardzo, że wręcz rozpadają się w rękach zanim zdążysz donieść zakupy do domu.

Anywayz.. Zdjęcia zdobyczy i miasta:

Bamboszki i szalik w kratkę:

Piżamka:

Nowe wydanie starego podkładu Rimmel:

Pan na szczudłach i pan.. pan Skrzypce.

Dodaj Komentarz | Komentarze

Mini zakupy, pyszny obiad i..

Dzielnie walczę z 3 rozdziałem, już coraz bliżej do końca. Dowiedziałam się jednak, że K. najprawdopodobniej będzie się bronił we wrześniu, co nieco psuje nam nasze plany wyjazdowe. Z drugiej strony w moim wypadku lipcowa obrona też nie jest jeszcze pewna więc możliwe, że mnie również to czeka.. Najbardziej na świecie chcę mieć to już za sobą.

Na poprawę humoru postanowiłam wybrać się do Galerii Katowickiej i poszukać jakichś krótkich spodenek na lato. Jak zwykle udało mi się znaleźć coś niedrogiego w Sinsay 😉 Szczególnie te „ananasowe” szorty są mega fajowe :’D

(zdjęcia z telefonu)

Jak to zwykle bywa kiedy mam nadmiar uczelnianych rzeczy do zrobienia dziś również natchnęło mnie na gotowanie. Po zakupach w pobliskiej Biedronce (:P) przyrządziłam tego oto kurczaka z kaszą jaglaną i pieczarkami. Nie mam chyba daru do fotografowania jedzonka, ale co tam.. było pycha i jeszcze sporo zostało dla K. na kolację 😉

Aktualnie skupiam się na „dochodzeniu do sedna materii” czyli..  leżę zagrzebana pod kołdrą i trzaskam wykresy do licka. Najchętniej zamiast tego pospałabym chwilkę albo poszła na spacer.

Dodaj Komentarz | Komentarze