archiwum miesięczne: Listopad 2015


Zakupy i deszczowa sobota 2 comments

Leje. Standardzik. W prawdzie żadnego pająka nie zabiłam, ale za to auto było na myjni… wszystko jasne.

Z okazji iż wolne, poczyniłam małą wycieczkę na miasto. Udało mi się wydać trochę kasy, co było całkiem proste i przyjemne, niestety w drodze powrotnej złapała mnie niesamowita ulewa i zepsuła mi humor. Płynąc z nurtem po chodniku zastanawiałam się, kto u diabła wymyślił papierowe torby na zakupy? Po co, komu to potrzebne? Ja rozumiem, że ekologia, ale mogłyby chociaż nie przemakać. A te torby są biodegradalne tak bardzo, że wręcz rozpadają się w rękach zanim zdążysz donieść zakupy do domu.

Anywayz.. Zdjęcia zdobyczy i miasta:

Bamboszki i szalik w kratkę:

Piżamka:

Nowe wydanie starego podkładu Rimmel:

Pan na szczudłach i pan.. pan Skrzypce.

Dodaj Komentarz | Komentarze

Wspomnienie słonecznej jesieni

Brr. Zimno. Coraz zimniej.

Angielska złota jesień oficjalnie przemieniła się w.. stereotypową angielską jesień 😛 Za oknem wilgotno, zimno, wietrznie i buro. Anglicy przywdziewają kalosze i zachwyceni jeżdżą na pikniki w parku. Sweet 😉

Ależ ten czas leci. Znowu półtora miesiąca, jak z bicza strzelił.. Nie wiadomo od czego zacząć kiedy pisze się tak rzadko jak ja teraz. Na co dzień dzieje się tyle rzeczy, że ciężko wszystko spamiętać i opisać, a dni przeciekają przez palce jak woda. Aż chce się krzyknąć:

„Momencik! Stop! Proszę zatrzymać świat!!!”

Czytałam kiedyś, że w Anglii czas ucieka szybciej niż w Polsce – to prawda. Praca i samodzielne życie absorbują nas niesamowicie. Od czasu ostatniej aktualizacji zmieniliśmy 2 razy pokój, kupiliśmy nowy silnik do vectry, dużo pracowaliśmy – po 6 dni w tygodniu. Ostatnio zostaliśmy oddelegowani do pracy w innym mieście, na 3 tygodnie. Mimo lepszej wypłaty, wolny czas skurczył się jeszcze bardziej… Na szczęście gorący okres kończy się wraz z końcem roku – wtedy przyjdzie pora na odpoczynek, hobby, zakupy i spokojne rozglądanie się za nową pracą.

Powoli myślami wybiegam w kierunku następnego wyjazdu do Polski. W przyszłym miesiącu o tej porze prawdopodobnie będziemy zajeżdżać już pod dom :-) Tymczasem rozgrzewam się kubkiem gorącej herbatki, jednym uchem nasłuchując dyskusji K. z naszym landlordem. Szaleją z pędzlami i farbą, malując wspólnie nasz nowy pokój :-)

Na koniec jeszcze kilka zdjęć. Do niedawna jesień w Coventry była całkiem urokliwa:

 

Dodaj Komentarz | Komentarze