archiwum dzienne: 18 maja 2015


Poranne rytuały 4 comments

Nie przepadam za porankami. Z ręką na sercu, najchętniej spędzałabym je wszystkie po prostu śpiąc. Latem oczywiście jest łatwiej wstać niż zimą, co nie zmienia jednak faktu, że kocham spać ;-). Jestem typem osoby, która najaktywniejsza jest zawsze wieczorem.

Najgorsze w porannym wstawaniu jest dla mnie panujące w całym mieszkaniu zimno. Nawet teraz, kiedy na dworze jest już ciepło i w blokach wyłączone jest ogrzewanie. Mieszkanie które wynajmuję znajduje się w starej kamienicy, mury są tutaj naprawdę grube i panuje wieczny chłód.  Chłód i ciemność, bo jest tak niefortunnie ulokowane, że słońce nigdy tutaj nie zagląda – dlatego nazywam je bunkrem ;-). Do rachunku dodajmy elektryczne ogrzewanie i studencki brak funduszy na cokolwiek, a otrzymamy w efekcie bardzo niesprzyjające porankom warunki.

Dlatego trzeba je sobie jakoś umilić!
ranna_kawa
U mnie poranny rytuał wygląda zawsze tak samo.

1. Soczewki

2. Szlafrok

3. Kawusia

4. Komputer

Zasadniczo w ten właśnie sposób spędzam pierwszą godzinę po obudzeniu. Opatulona w szlafrok i kołdrę (ochrona przed zimnem) i wyposażona w gorącą kawę, przeglądając ulubione strony. Czasami oglądając youtube’a. Zastanawiam się, czy to już uzależnienie od komputera i kawy, jeśli są one moją główną motywacją do wstawania. Podobno każdy sposób jest dobry o ile działa ;-).

Niestety już 9, i trzeba zbierać się na uczelnię.. Przede mną zaliczenie z psychologii ekonomicznej. Trzymajcie kciuki!

Dodaj Komentarz | Komentarze